[ Pobierz całość w formacie PDF ]

nie powiedzieć. To jej ostatnia szansa. Kiedy skończy książkę, a ochmistrz
przyjedzie ją odebrać, pani Thora z pewnością będzie na miejscu.
Uśmiechnął się do niej.
- Porozmawiam z bratem Eilifem. Pewnie wiesz, że przeprowadziłem się
do Akersborg? Stamtąd mam niedaleko do Hovedoen.
Nagle ktoś gwałtownym szarpnięciem otworzył drzwi.
Ingebjorg podskoczyła. To niezwykłe, żeby ktoś wpadał w ten sposób.
W progu stanęła pani Thora. Serce podeszło Ingebjorg do gardła. Oto
straciła swoją jedyną szansę. Natychmiast zauważyła, że przełożona jest
bardzo wzburzona, ale próbuje robić dobrą minę do złej gry. Zdążyła posłać
Ingebjorg jadowite spojrzenie, a potem powitała ochmistrza skinieniem
głowy, uśmiechnęła się przymilnie i zawołała:
- Bądz pozdrowiony, panie Ormie Oysteinsson. Nie wiedziałam, że mamy
takiego dostojnego gościa. Mogłam przecież odłożyć spotkanie na inny
dzień.
Ochmistrz wyprostował się i odpowiedział dwornie:
- Bądz pozdrowiona pani Thoro Birgersdatter. Zdążałem do Akersborg, ale
chciałem wstąpić do Nonneseter, by zobaczyć, co słychać z moją książką.
Nie miałem zamiaru kłopotać matki przełożonej.
Pani Thora podeszła do pulpitu, Ingebjorg widziała, jak walczy ze sobą, by
ukryć gniew. Ktoś inny, nie ona, powitał ochmistrza i jego orszak, a
przełożona nie miała nawet czasu się przygotować; ponadto ta
znienawidzona siostra Ingebjorg cieszy się zainteresowaniem wielkiego
pana, to naprawdę trudno znieść.
Pani Thora zwróciła się do przeoryszy:
- Zabierz ze sobą siostrę Ingebjorg, siostro Sigrid, i wydaj polecenia w
kuchni, by nakryto dla pana ochmistrza i jego orszaku.
- Nie trzeba, pani Thoro - protestował gość. - Na miejscu w Akersborg
czeka nas posiłek.
Pani Thora uśmiechnęła się niemal szelmowsko.
- Nie wypuszczę najpotężniejszego pana w kraju z mojego klasztoru bez
jedzenia i picia.
Ingebjorg ruszyła do wyjścia.
- Nie, nie, zaczekaj. Jeszcze nie wszystko mi pokazałaś, siostro Ingebjorg -
powstrzymał ją ochmistrz.
Ingebjorg spojrzała niepewnie na matkę przełożoną, tamta zacisnęła wargi
i niechętnie skinęła głową. Wracając na miejsce, Ingebjorg zauważyła, że
ochmistrz lustruje siostry, zmarszczywszy czoło.
- Usiądz - poprosił - i pokaż mi pierwszą stronę.
Sam stał obok. Ingebjorg miała wrażenie, że pełne nienawiści spojrzenie
matki przełożonej przeszywa ją na wylot, ręce jej drżały ze zdenerwowania.
Długo oglądali książkę w milczeniu, w końcu ochmistrz rzekł przyjaznie.
- Wystarczy, siostro Ingebjorg. Widzę, że wszystkie strony zostały pięknie
przepisane, litery są wyrazne, a linie proste. Dziękuję, możesz już iść.
- Dziękuję, panie - bąknęła Ingebjorg z ulgą i, nie zwlekając, podniosła się
z miejsca. Dygnęła głęboko i dołączyła do siostry Sigrid.
- Widziałaś jej wzrok? - zwróciła się do przeoryszy, gdy tylko drzwi się za
nimi zamknęły. - Wpijała we mnie złe oczy. Trzęsłam się tak, że nie byłam
w stanie przewracać kart książki.
- Tak, widziałam - siostra Sigrid ponuro skinęła głową.
- Już miałam nadzieję, że coś mu powiesz - rzekła przeorysza po chwili
milczenia.
- Myślisz, że chciałby mnie wysłuchać? Siostra Sigrid z przejęciem
pokręciła głową.
- Pewnie nie. Jeśli ktoś powinien był coś powiedzieć, to ja. Wstyd mi,
siostro Ingebjorg, ale chyba boję się tak samo jak ty. Nie wiem, co pani
Thora miała na myśli, mówiąc, że mam cię zabrać - dodała niepewnie. -
Chyba chodziło o to, żebyś stamtąd wyszła.
Ingebjorg zerknęła w stronę ogrodu.
- A gdzie się podział orszak ochmistrza?
- Siostra Potentia zabrała chyba panów do refektarza, a zbrojni
giermkowie czekają po tamtej stronie furty.
- Czy mogłabym poczekać w ogrodzie, siostro Sigrid? - spytała Ingebjorg
błagalnie.
- Chyba tak - odparła przeorysza z wahaniem. - Pamiętaj tylko, że nie
wolno ci rozmawiać z innymi siostrami.
Ingebjorg przytaknęła zadowolona i poszła do ogrodu, a siostra Sigrid
ruszyła w stronę refektarza.
Teraz rośliny w ogrodzie stały już w pełnym rozkwicie, pachniały
oszałamiająco i mieniły się wszelkimi kolorami. Ptaki ćwierkały w koronach
drzew, blask słońca kładł się złotymi plamami na zieleni. Ingebjorg wolno
szła alejką, wchłaniając piękne widoki.
Nagle jakieś drzwi się otworzyły i ostry głos zburzył ciszę. Kiedy uniosła
głowę, zobaczyła orszak zakonnic i drużynników króla, wychodzących z
armarium i kierujących się do głównej klasztornej izby. Na przedzie kroczył
ochmistrz w pelerynie na ramionach.
Dokładnie w tym samym momencie odwrócił głowę i spojrzał w stronę
Ingebjorg. Nie przypuszczała, że ją zauważy, ale ku jej wielkiemu
zaskoczeniu dostojny gość uniósł rękę w geście pozdrowienia. Nowicjuszka [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • juli.keep.pl